Na ławeczce pod cmentarnym murem siedzi dwóch staruszków.
- Ile Ty masz lat? - pyta jeden.
- 80. A Ty ile?
- Ja? 95.
- To Tobie się już właściwie nie opłaca wracać do domu.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
- I jak operacja, panie doktorze? - zwraca się rodzina pacjenta do lekarza wychodzącego z sali operacyjnej.
- Operacja? A to nie była sekcja?
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
- Kiedy stąd wyjdę, panie doktorze?
- Jak się zwolni miejsce w kostnicy.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Do szpitalnej sali wchodzi facet w białym kitlu i zwraca się do jednego z pacjentów:
- Ile pan ma wzrostu, panie Kwiatkowski?
- 178, panie doktorze.
- Nie jestem doktorem. Jestem stolarzem.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Pasażer taksówki nachylił się do kierowcy by go o coś spytać i poklepał go po ramieniu. Kierowca krzyknął, stracił panowanie nad autem, cudem uniknął zderzenia z autobusem, przejechał krawężnik i zatrzymał się kilka centymetrów przed szybą wystawową. Na kilka długich chwil zapadła w taksówce cisza, po czym wciąż trzęsący się kierowca przeprosił:
- Przykro mi, ale bardzo mnie pan przestraszył.
- Nie sądziłem, że klepnięcie po ramieniu może pana tak wystraszyć - usprawiedliwiał się przerażony pasażer.
- Nie, nie, to całkowicie moja wina - wyjaśnił kierowca. - Dziś pierwszy dzień prowadzę taksówkę. Wcześniej przez 25 lat prowadziłem karawan.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Wychodząc ze sklepu Adam ujrzał dziwny kondukt zmierzający w kierunku cmentarza. Na początku jechał czarny karawan a za nim w odległości około 50 m drugi. Za drugim karawanem szedł samotny mężczyzna z psem na smyczy, a w niewielkiej odległości za nim podążało gęsiego około 200 ludzi.
Adam nie mógł opanować ciekawości. Podszedł i zwrócił się do samotnego mężczyzny z psem:
- Przykro mi z powodu pańskiej straty. Wiem, że nie jest to najlepszy moment ale nigdy nie widziałem takiego konduktu. Czyj to jest pogrzeb?
- To pogrzeb mojej żony - odpowiedział mężczyzna.
- Co jej się stało?
- Mój pies rzucił się na nią i ją zagryzł.
- A kto jest w drugim karawanie?
- Moja teściowa. Próbowała pomóc mojej żonie i pies zabił także ją.
Zapadła długa, wzruszająca chwila ciszy...
- Czy mogę pożyczyć psa?
- Niech pan stanie w kolejce.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Marcie zmarł mąż. Zostawił jej 100 tys. złotych. Po opłaceniu wszystkich kosztów pogrzebu Marta skarży się swojej przyjaciółce, że nie została jej ani złotówka.
- Jak to możliwe? - dziwi się przyjaciółka. - Powiedziałaś mi, że zostawił Ci 100 tys. zł, a teraz nie masz już nic?!
- Cóż... - odrzekła wdowa - pogrzeb kosztował mnie 5.000 zł, 3.000 zł wziął ksiądz z organistą, 1.000 zł wydałam na stypę, a reszta poszła na pamiątkowy kamień.
- 91 tysięcy?! To cóż to za kamień? Musi być olbrzymi - dziwi się przyjaciółka.
- 5 karatów - odpowiada wdowa.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Starsza pani była pogrążona w żalu ponieważ odszedł jej mąż Stefan. Poszła do zakładu pogrzebowego ostatni raz na niego spojrzeć. Gdy go ujrzała zaczęła płakać.
Jeden z pracowników podszedł, by wspomóc ją w tym trudnym momencie. Staruszka przez łzy wyjaśnia, że jest rozżalona, bo Stefan ma na sobie czarny garnitur, a jego życzeniem było zostać pochowanym w niebieskim.
Grabarz przeprosił i powiedział, że choć zwyczajowo ubierają ciała w czarne garnitury, to zobaczy co się da zrobić.
Następnego dnia staruszka przyszła do zakładu, by spędzić z mężem ostatnie chwile przed jego pogrzebem. Gdy grabarz odsłonił kurtynę, uśmiechnęła się, bo zobaczyła Stefana w eleganckim, niebieskim garniturze.
Wspaniale - zwróciła się do grabarza - wspaniale ale jak pan zdobył ten piękny niebieski garnitur>
- Cóż... wczoraj po południu, gdy już pani poszła, przyniesiono mężczyznę wielkości pani męża ubranego w niebieski garnitur. Jego żona była rozżalona, bo zawsze chciał być pochowany w czarnym garniturze - wyjaśniał grabarz.
Staruszka uśmiechnęła się do niego poprzez łzy...
- Wystarczyło więc tylko zamienić głowy - dodał.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Jakiś mężczyzna złożył kwiaty na grobie swojej ukochanej matki i wracał do samochodu, gdy jego uwagę przykuł inny mężczyzna klęczący przy grobie. Mężczyzna zdawał się żarliwie modlić i powtarzał:
- Dlaczego musiałeś umrzeć? Dlaczego musiałeś umrzeć?
Zaciekawiony podszedł do niego i powiedział:
- Przepraszam pana, nie chcę panu przeszkadzać ale pierwszy raz widzę tak głęboki żal. Kogo pan tak opłakuje? Dziecko? Rodzica?
Żałobnik uspokajał się chwilę i odparł:
- Pierwszego męża mojej żony.
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Z okazji otwarcia nowej firmy jeden z przyjaciół właściciela chciał mu wysłać kwiaty. Dotarły do nowej siedziby firmy i właściciel przeczytał załączona kartkę: “Spoczywaj w pokoju”.
Zdenerwował się i zadzwonił do kwiaciarni, by się poskarżyć. Powiedział kwiaciarce o oczywistym ich błędzie i o tym jak się zdenerwował.
- Przepraszam pana najmocniej za naszą pomyłkę. Ale zamiast się denerwować proszę sobie wyobrazić, że gdzieś tam dzisiaj odbywa się pogrzeb i mają kwiaty z karteczką: “Gratuluję nowej lokalizacji.”
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
W kościele trwa nabożeństwo żałobne, za kobietę, która właśnie zmarła. Po nabożeństwie pracownicy firmy pogrzebowej wynoszą trumnę. Gdy przypadkowo uderzyli nią w ścianę usłyszeli cichy jęk. Otwarto trumnę i okazało się, ze kobieta wciąż żyje.
Żyła jeszcze przez 10 lat i zmarła. Ceremonia pogrzebowa odbywa się w tym samym kościele. Gdy po skończeniu nabożeństwa wynoszą trumnę, mąż kobiety woła: “UWAŻAJCIE NA TĘ ŚCIANĘ!”
* * * * * * * * * * * * * * * * * *
Projekt i wykonanie: “LAURA” MK